Wszelakie recenzje produktów kosmetycznych / lifestyle

sobota, 27 czerwca 2015

, ,

Kilka słów o moich RZeSACH


Witajcie, dziś chciałabym napisać kilka słów o mych rzęsach. Nigdy nie były zbyt długie, od zawsze rosły "na prosto", co sprawiało, że nie były widoczne (niestety).


Jak możecie zauważyć na fotografii mam opadającą powiekę, a co za tym idzie : użycie cieni, czy zrobienie kreski przy linii rzęs - od zawsze było problematyce (albo wszystko się "odbijało", albo nic nie  było widać). Po wielu miej lub bardziej udanych próbach wykonania makijażu oka - postanowiłam sięgnąć po zalotkę. Przy użyciu zalotki ( używałam zalotki z Inglota) moje rzęsy były uniesione, lekko wydłużone - a wytuszowanie ich maskarą wodoodporną sprawiało, że efekt pięknie podkręconych rzęs utrzymywał się przez cały dzień. Dzięki zalotce "miałam" rzęsy - i to był wielki sukces. Z racji tego, iż mój makijaż dzienny zazwyczaj polegał na wytuszowaniu rzęs - starałam się podkreślić moje rzęsy jak najlepiej, a więc poświęcałam im nieco więcej czasu. Niemniej jednak od zawsze chciałam mieć piękne i długie rzęsy, których "opanowanie" zajęłoby mniej niż dwie minuty. Wraz z okresem wakacyjnym zapragnęłam ograniczyć swój czas poświęcany na makijaż do minimum. Tym sposobem postanowiłam przedłużyć rzęsy metodą 1 do 1.


Przedłużone rzęsy "noszę" od kilku dni. Ich długości to 11, gdzieniegdzie 12 mm.Muszę przyznać, że gdy budzę się rano - lekko przeczesuję rzęsy i jestem gotowa. Olbrzymia oszczędność czasu, dodatkowo mam wrażenie, że moje oczy wydają się być bardziej wyraziste, i po mimo przedłużenia, rzęsy wyglądają dość naturalnie (w moim odczuciu) O dalszych efektach noszenia przedłużanych rzęs napiszę za jakiś czas. Jestem ogromnie ciekawa jaka będzie ich trwałość. Na dzień dzisiejszy - jestem bardzo zadowolona. A czy Wy również skorzystałyście z zabiegu przedłużenia rzęs, jakie są wasze odczucia? ;-)


środa, 24 czerwca 2015



Uzupełnienie codziennej toalety i pielęgnacji skóry wrażliwej (koi podrażnienia, likwiduje zaczerwienienia, zmniejsza przekrwienie, usuwa świąd, zwiększa elastyczność skóry, przyspiesza gojenie się ran, dzięki zawartości selenu hamuje powstawanie wolych rodników). Woda termalna z La roche-Posay jest podstawowym składnikiem wszystkich preparatów do toalety i pielęgnacji.  Cena: ok. 28  za 150 ml.

Skład: Wodorowęglany 396 mg/l, Wapń 140 mg/l, Krzemionka (SiO2) 30 mg/l, Magnez 4,9 mg/l, Stront 0,260 mg/l, Selen 0,060 mg/l, Cynk 0,022 mg/l, Miedź 0,005 mg/l zł / 150 ml



Woda termalna jest podstawowym produktem, który zawsze znajduje się w mojej kosmetyczce, choć to właśnie w okresie letnim lubię używać jej najbardziej. 




Najczęściej  wody termalnej używam podczas wieczornej pielęgnacji - po demakijażu delikatnie spryskuję twarz, czyniąc to z przyjemnością, ponieważ woda przyjemnie chłodzi i daje uczucie natychmiastowego orzeźwienia. Po kilku sekundach całkowicie się wchłania w skórę - chwilę po wchłonięciu nasza skóra wygładzona. Potrzebując większej regeneracji i nawilżenia - aplikuję krem aby następnie spryskać twarz wodą termalną - taka metoda sprawia, iż nasz krem przeniknie w głąb skóry zdecydowanie lepiej. Zauważyłam, że od kiedy stosuję krem nawilżający, a następnie spryskuję twarz wodą termalną - po przebudzeniu moja skóra jest zdecydowanie bardziej nawilżona.




Woda z La Roche świetnie sprawdza się również jako "baza" pod makijaż. Zdarzało się tak, że podczas upalnych dni, zamiast kremu - stosowałam samą wodę termalną. Twarz była nawilżona, a makijaż nie "spływał" z twarzy. Czasami, gdy mój makijaż był zbyt ciężki i widoczny - spryskiwałam twarz wodą, po to by nadać mu więcej subtelności. Woda termalna (jak możecie przeczytać) ma u mnie wiele zastosowań. Łagodzi, koi i pomaga skórze się zregenerować. Również nawilża, wygładza i absolutnie nie szkodzi. Jak dla mnie - produkt idealny.

wtorek, 23 czerwca 2015

,

Dr Irena Eris PROVOKE

O tym, że Dr Irena Eris słynie z kosmetyków do pielęgnacji, wie prawie każda kobieta zakręcona na punkcie kosmetyków. Jakiś czas temu Dr Irena Eris wprowadziła serię kosmetyków kolorowych : PROVOKE , która tworzy harmonijne i wysublimowane połączenie pielęgnacji z makijażem.
Koniecznie zobaczcie, jak Anna Halarewicz przy współpracy z marką - stworzyła unikalne rysunki. Połączenie klasyki, kobiecości i nuty tajemniczości z lekką awangardą. Zobaczcie same :



PROVOKE LIPS from Dr Irena Eris on Vimeo.

PROVOKE FACE from Dr Irena Eris on Vimeo.


PROVOKE EYES from Dr Irena Eris on Vimeo.


Dr Irena Eris PROVOKEwszystkie produkty, poza właściwościami upiększającymi, wzbogacone zostały o formuły pielęgnacyjne. Te wysoko zaawansowane i przetestowane dermatologicznie kosmetyki, pozwalają każdej kobiecie stworzyć piękny, trwały i niepowtarzalny makijaż, jednocześnie dbając o kondycję jej skóry. Więcej możecie przeczytać na stronie : (klik)

Znacie już linię kosmetyków Provoke?

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Projekt denko, czyli zużycia ostatnich miesięcy.


Witajcie. Dziś przychodzę ze zbiorczą recenzją produktów, które na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy znalazły się w moim posiadaniu. Jedne zachwycały, inne denerwowały, jednak jedno jest pewne - sięgnęłam denka. Czas na kilka słów podsumowania



Zacznę od dwóch, a nawet trzech ulubieńców. Pielęgnację cenię sobie chyba najbardziej. Znalezienie odpowiedniego kremu jest nie lada wyzwaniem, można powiedzieć, że podobnie jest ze znalezieniem i dobraniem odpowiedniego fluidu. Kremy potrafią bielić, dobrze się nie wchłaniać, zapychać pory i powodować niedoskonałości. Nie każdy krem "lubi się" z naszymi kosmetykami kolorowymi. Inaczej jest w przypadku : Lirene, Cera Sucha, regenerująco-nawilżający krem odżywczy, na dzień i na noc. Krem jest dość lekki, przez co idealnie nadaje się stosowany pod makijaż. Mimo iż w okresie jesienno-zimowym (kiedy używałam tego kremu) miałam nieco przesuszoną skórę, ten krem w średnim stopniu ją nawilżył. Myślę, że posiadaczki bardzo suchej potrzebowały by nieco mocnej nawilżającego produktu. Delikatnie nawilżał, tworzył przyjemne uczucie "ochrony" na skórze. Przez swoją lekkość nie powodował nadmiernego "świecenia" się w ciągu dnia. Kolejnym godnym polecenia produktem, jest : Lirene Dermoprogram, Multifunkcyjny krem na noc. Posiadałam również wersję kremu przeznaczonego na dzień. Przyznam szczerze, że nie odpowiadał mi nieco zapach tego obu tych kremów.Podobnie jak poprzednik szybko się wchłaniał w twarz, tworzył na twarzy dość przyjemny efekt wygładzenia. Nie zauważyłam by pozostawiał na twarzy tłustą warstwę, przez co również stosowałam go pod makijaż (wersję na dzień), natomiast wersja na noc mogłaby odrobinę bardziej regenerować skórę twarzy podczas wieczornej pielęgnacji. 


Under Twenty, Anti! Acne, Płyn micelarny o działaniu antybakteryjnym - delikatnie odświeżał twarz zaraz po demakijażu. Odrobinę wygładzał zaraz po aplikacji. Z przyjemnością go stosowałam, jednak nie jest to wydajny produkt. Bardzo szybko zużyłam to opakowanie. Z wydajnością Lirene Dermoprogram, Wybielanie, Tonik 3 w 1 było znacznie lepiej :) Skutecznie oczyszczał i tonizował, świetnie "domywał" pozostałości makijażu. Pokładałam w nim wielkie nadzieje, jeśli chodzi o rozjaśnienie przebarwień. U mnie efekt był krótkotrwały. Twarz wydawała się być promienna i ożywiona, a przebarwienia delikatnie rozjaśnione - jednak chwilę po aplikacji. Nie był to u mnie długotrwały efekt. Należy też nieco uważać przy tonizowaniu twarzy, aby produkt nie dostał się do oka - może odrobinę szczypać. Kilka razy się to u mnie zdarzyło. Przechodząc dalej : Lirene Dermoprogram, Żel pod prysznic "Kusząca gruszka" oraz "Szampańska truskawka"i Lirene Dermoprogram, Migdałowe mleczko do mycia ciała - ulubieńcy, którzy sprawiali, że każda kąpiel była przyjemnością. Piękny zapach, przyjemna konsystencja. W każdym przypadku zapach nie utrzymywał się długo na skórze ( a szkoda ;-) ) Cóż więcej mogę napisać? Jeśli chodzi o żele pod prysznic oraz mleczko do mycia ciała - z pewnością i wielką przyjemnością powrócę do tych produktów. Świetnie myły ciało, pięknie pachniały, starczyły na długo - cze chcieć więcej? ;-)


Pharmaceris N, Puri - Capilium (Żel kojący zaczerwienienia do mycia twarzy i oczu) -bardzo dobry produkt dla wrażliwców, nie tylko dla osób z cerą naczynkową. Bardzo wydajny produkt. Wielokrotnie zmywałam nim również makijaż. Nie podrażniał, nie szczypał w oczy. Wygładzał i z pewnością "regenerował" skórę, zauważyłam to, gdy zaczęłam stosować go w momencie, kiedy moja skóra była podrażniona  (podrażnienie spowodował alantan) Zawdzięczam mu szybszą regenerację. Bezpieczny, bardzo delikatny - łagodzi skórę, zmywa makijaż. Idealny żel kojący do zadań specjalnych. Nowe opakowani tegoż produktu czeka już na ponowne użycie. Myślę, że ten żel będzie stałym bywalcem w mojej pielęgnacji.


Lirene, Emolient, serum do ciała, odżywcze SOS - bardzo przyjemny produkt, jednakże skończył się bardzo szybko. Zadowalająco nawilżał, jednak zdecydowanie za szybko się skończył.U mnie świetnie spisywał się pod depilacji - dobrze nawilża nieco podrażnioną skórę. Tak przyjemnym produktem nie okazał się natomiast :Alantan Dermoline, Lekki krem z alantoniną i d-pantenolem 5% - podrażnił skórę twarzy, spowodował wysyp zaskórników, pojawiły się także stany ropne.Nie polecam osobom mającym skłonności do zapychania. Powinien pomóc, a zdecydowanie zaszkodził. Lancome, Teint Idole Ultra 24H Foundation (Trwały podkład kryjąco - pielęgnujący) - Swego czasu był moim ulubieńcem. Długo utrzymywał się na twarzy, nie wpływał na stan cery. Był kryjący, a przy tym bardzo lekki i niemalże nie wyczuwalny na twarzy. Miał tylko jeden minus, utlaniał się i zmieniał swój kolor w ciągu dnia. Wielka szkoda, myślę, że gdyby nie ten fakt - z chęcią kupiłabym go ponownie. Jednak utlenianie się dyskwalifikuje go, zwłaszcza, że nie jest najtańszy podkład. 


Czas rozpocząć nowe testy, kolejnych produktów. Już niebawem pojawi się kilka recenzji z ulubieńcami.

piątek, 19 czerwca 2015

Clarins Everlasting Foundation+


Witajcie ;-) Dziś chciałabym napisać kilka słów o jednym z moich ulubionych podkładów : 
Clarins, Teint Haute Tenue+ [Everlasting Foundation+] SPF 15. Jest to nowa wersja słynnego podkładu od Clarins, jednakowoż nie zauważam większych zmian w formule podkładu, porównując go z poprzednią wersją. Z pewnością jest nieco "lżejszy" i mniej wyczuwalny na twarzy, niż jego poprzednik. Dostępność i cena : Douglas, 165 zł za 30 ml.


Everlasting Foundation+ SPF 15 to pielęgnujący podkład z filtrem o przedłużonej* trwałości, który zapewnia nieskazitelną cerę przez cały dzień, bez konieczności poprawek, jednocześnie korygując wszelkie przebarwienia, zaczerwienienia i inne niedoskonałości. Wzbogacony o ekstrakt z organicznej komosy ryżowej o działaniu nawilżającym momentalnie przywraca skórze komfort, czyniąc ją bardziej miękką i elastyczną. Wysoki poziom krycia. Matowy rodzaj wykończenia. Dla każdego rodzaju skóry.Testowany dermatologicznie. Nie powoduje powstawania zaskórników.
*18-godzinna trwałość podkładu na podstawie badania satysfakcji w grupie 60 kobiet.- douglas.pl


Jest to jeden z tych podkładów, który idealnie sprawdzą się w ekstremalnych warunkach. Posiadam odcień 103 Ivory - piękny, jasny beż. W zależności od użytego uprzednio kremu - potrafi minimalnie się utlenić. U mnie dzieje się tak przy użyciu kremów z nieco bogatszą formułą (tłustych). Jednak można sobie z tym poradzić, używając transparentnego pudru, który delikatną różnice z pewnością wyrówna. Podkład idealnie się rozprowadza, zasychając od razu do matu. Jest lekki, niewyczuwalny, komfortowy na twarzy.

U mnie po około 5 godzinach - wymaga drobnych poprawek. Jeśli takich dokonam, makijaż spokojnie wytrzyma do późnych godzin wiecznych.  Nie uczula - i to jest dla mnie najważniejsze. Używałam zarówno starszej wersji, jak i w chwili obecnej - nowej. Nic niepokojącego nie zauważyłam. Dla osób, które również mają skłonności do niedoskonałości - mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że podkład ten jest podkładem bezpiecznym. Musimy również pamiętać, że jest to produkt matujący - dlatego chcąc używać go na co dzień, należy pamiętać o odpowiednim nawilżeniu. Podkład nie przesuszył mi twarzy, jednak gdy suche skórki się pojawiły - potrafił je czasami podkreślać 

Podsumowując mogę stwierdzić, że jest to podkład do którego z przyjemnością powrócę.Podkład, który zawsze dobrze mieć w kosmetyczne ;-) 

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.